Myśli różne

Hobby

Okolice Rybnika i Zalew Rybnicki na rowerze

by Tomasz on września.04, 2010, under Wycieczki

Dzisiaj dzięki temu, że kolega poczuł potrzebę wzmocnienia swojego samochodu i wybrał do tego warsztat w sąsiednim województwie udało sie przejechać 50km w okolicach Rybnika. Trasa została zaplanowana z uwzględnieniem istniejących tamtejszych szlaków i mniej wiecej w 40% biegnie przez las, reszta to asfalt i czasami plaża :) Nie mogę napisać jakimi jechałem szlakami, bo wyszłaby z tego niezła tęcza (pierwsze 10 km jechaliśmy czerwonym, czarnym, czerwonym, zielonym), jakkolwiek mogę powiedzieć, że najfajniejszy odcinek to szlak zółty – zaczyna się mniej wiecej od 25 km trasy do 33 km i jest tam wszystko – las, stawy, moczary, wszystko :) Wyszło razem prawie 50 km i prawie 1200 m w górę/dół.

Poniżej planowane vs wykonanie – na żółto wykonanie trasy, na fioletowo planowana trasa:

Parę zdjęć ze szlaku

Zapis ścieżki jak zwykle na Everytrail.

Leave a Comment more...

Radziejowa – czyli do czterech razy sztuka

by Tomasz on sierpnia.29, 2010, under Wycieczki

W końcu przy okazji wyjazdu na spotkanie ze znajomymi ze studiów podyplomowych udało się odwiedzić najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego, czyli Radziejowa. Ponieważ chciałem się trochę zmęczyć zaplanowałem przejście około 24 km, wyszło 27,3 km i 1590 m w górę i dół, … Nigdy więcej tras takiej długości bez kijków, pod koniec zaczęły siadać mi kolana. Trasa generalnie jest lekka i przyjemna, w sam raz na weekendową wycieczkę w grupie.

Wejście rozpoczyna się niebieskim szlakiem z Rytra, sam szlak ciekawy z ładnymi widokami. Zapowiadano opady deszczu, ale liczyłem że uda się dojść chociaż do celu zanim zacznie padać.Podczas trasy udało się zrobić nawet ciekawe zdjęcia, pomimo, że trasa prowadzi głównie przez las. Chociaż liczyłem też na zdjęcia zrobione z wieży widokowej ze szczytu Radziejowej. Pierwszy deszcz dopadł mnie na skrzyżowaniu szlaków na Przehybę – czyli w miejscu gdzie trzeba iść czerwonym szlakiem. Postanowiłem iść do schroniska na zupkę, ale ponieważ po chwili przestało padać i dodatkowo zauważyłem, że zgubiłem czapkę wróciłem się z powrotem na czerwony szlak na Radziejową. Wypogodziło się i dalej można było spokojnie maszerować. Pod wejściem na Małą Radziejową spotkałem turystów, którzy mnie źle skierowali, zorientowałem się po 500 metrach, ze schodzę w dół zamiast się wspinać. Wróciłem na właściwy szlak pełen nadziei, że zrobie fajne zdjęcia ze szczytu wieży. W momencie kiedy wszedłem na szczyt rozpętała się ulewa, dodatkowo okazało się, że wieża jest uszkodzona, ma popękane podpory, nie wolno na nią ani pod nią wchodzić, bo grozi zawaleniem.

No cóż, załamka, poszedłem dalej i już nudnym czerwonym szlakiem 4 godziny w ulewie zszedłem do Rytra…
Zdjęcia jak zwykle są w albumie

Opis trasy także w postaci GPX jest jak zwykle na everytrail.com

A dlaczego do czterech razy – po prostu wybierałem się już tutaj 3 razy, za każdym razem coś wypadało i trzeba było zmienić plany. Więc tym razem pomimo zapowiedzi niezbyt dobrej pogody nie odpuściłem, tym bardziej że do końca sezonu większość weekendów już jest zajęta.

Z ciekawostek – tym razem zadeklarowało się sporo osób na wyjazd i wejście – 3 grupy razem chyba koło 10 osob. Niestety wystraszyła ich pogoda i zrezygnowały, poszedłem sam po raz drugi, tylko że tym razem była to całkowicie bezpieczna trasa.

Leave a Comment more...

Weekend rowerowo-koncertowy

by Tomasz on sierpnia.22, 2010, under Wycieczki

Jeden z ostatnich (jak podejrzewam) upalnych weekendów tego lata udało się spędzić  dość produktywnie. Wczoraj standardowe 48 km na rowerze, a wieczorem koncert w ramach CLMF 2010 – myślałem, że po tym nogi mi odmówią posłuszeństwa :) Dzisiaj rano się okazało że jest ciekawa trasa do zrobienia na rowerze więc cóż było zrobić – rower do bagażnika i w drogę z rana. Udało się przejechać 47 km najrozmaitszym terenem, najwięcej asfaltu i szutra, troche przez las a troche po błocie :) Trasa biegła od parkingu przed Brodła-Okleśna-Rozkochów-Babice-Mętków-Wałem Wisły-Jankowice-Rozkochów-Okleśna-Alwernia-Brodła. Przebieg jak zwykle na Everytrail: http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=771422 . Zapis z GPS jest pocięty, bo mi się GPS wyłączył i musiałem sztukować trasę ….

Dzięki Paweł za propozycję trasy.

Leave a Comment more...

Starorobociański wierch – czyli deszcz, burza i prawie jak bieg rzeźnika

by Tomasz on sierpnia.15, 2010, under Wycieczki

Nadszedł czas aby po raz pierwszy się wybrać w tym roku w Tatry. Ze względu na szczyt sezonu wybór padł na Tatry Zachodnie, którę są trochę mniej popularne niż Tatry Wysokie. Nie udało mi się wstać rano i wybrać się w sobotę, więc postanowiłem przełożyć wyjazd na niedzielę, tym bardziej, że jak się dowiedziałem w sobotę była piękna pogoda i taką samą zapowiadano na kolejny dzień.

5 rano budzik , wstawać czy nie, przecież tym razem sam jadę, nie muszę wstawać. Ok, dałem radę, 5:45 wyjazd z Krakowa, 7:10 przyjazd na parking do Kir po dolinę Kościeliską. Przebranie się i szybki spacer do doliny Chochołowskiej. Ponieważ szedłem zielonym szlakiem ominąłem punkty wydawania rowerów więc musiałem pod górę zasuwać piechotą. Po paru nudnych kilometrach skręt na szlak na Trzydniowiański Wierch (to była najkrótsza opcja, inne to wyjście na Wołowiec lub też najpierw polana Chochołowska a potem dopiero Wierch, trochę naokoło ale łagodniejsze podejście). No to do góry, tempo całkiem niezłe. Niestety na górze już widać, że psuje się pogoda. Po drodze spadł deszcz, cały czas wiało niemiłosiernie, w tle było słychać grzmoty. Niedobrze. Pierwsza chwila konsternacji na Trzydniowiańskim Wierchu… Przecież nikt nie idzie w stronę Starorobociańskiego, wszyscy wychodza na Trzyniowiański i schodza z powrotem. Iść samemu czy nie iść .. No nic, poczekam. Po 5 minutach nadchodzą jedyne osoby, które próbowały się dostać na Starorobociański, cytuję “Byliśmy tam, ale tam leje bardzo, wieje, słychać ze słowackiej strony grzmoty i burzę, nie ma sensu tam iść”. No coż, poczekam znowu, może się pogoda poprawi. Troszkę się zaczeło przejaśniac po 10 minutach i widzę, że ktoś rusza w tamtą stronę. Jak się okazało (już po tym jak wyruszyłem) tylko na Kończysty Wierch, ale dołączyłem się. Jak już doszedłem tutaj to już trzeba dalej iść. Początek ok, ale podejście na Starorobociański trudne przez warunki – wiało niemiłosiernie, ściągało mnie ze szlaku, który tam jest dosyć wąski. Przedzieram się i nasłuchuję grzmotów. Niestety grzmi w oddali. No nic, przyśpieszam – co nie jest łatwe przy nachyleniu stoku rzędu 25% … Daje radę, na górzę nic nie widać, wieje, nie wiem czy mnie nie przewróci, gubię szlak ale na szczęście orientuje się i wracam (na górze szlak skręca o 90stopni).Na szczycie Starorobociańskiego szybka sweet fotka :D pomimo że wieje i widoczność to max 5 metrów :)
i na dół. Uff, wyżej dzisiaj nie będzie. Już spokojnie w okropnym wietrze schodzę, po drodze mijam jednego pewnego i kilku niepewnych turystów ;) Docieram do Siwej Przełęczy. No i znowu konsternacja. Widzę, że chmury przedzierają się ze słowackiej strony. Niedobrze, będzie burza tutaj. Schodzić czy ciągnąć na Ornak. Czekam. Po chwili widzę, że idzie starsza kobieta w tamtą stronę – puszczam ją 10 minut i idę (oczywiście dogodniłem ją po kolejnych 15 minutach). Zaczyna lać. Na Ornak wchodzi się po fajnych skałkach prawie na czworaka :) , odwracam się i widzę, że się błyska, tzn burza przeszła przez pasmo Tatr i zaczyna szaleć. No coż, trzeba znowu przyśpieszyć. Suchy Wierch Ornaczański mijam szybko, zaczyna się pasmo kosodrzewiny, nie czuć już tak bardzo wiatru. Za chwilę zaczyna się las, kiedy wchodzę do lasu a na zewnątrz zaczyna się burza. Teraz juz spokojnie sobie schodze do Schroniska po Ornakiem. Tam zupka + oscypek z grilla i powrót Doliną Kościeliską do samochodu :)

Było trochę groźnie, ale inaczej i fajnie :) . Przebieg trasy to Szlak zielony z Kościeliskiej przez Chochołowską, czerwony przez Kulawiec na Trzydniowiański Wierch, zielony na Kończysty Wierch, czerwony na Starorobociański Wierch (2176 m n.p.m.) na Liliowy Karb, zielony w dół do Siwej Przełęczy, potem w górę na Ornak do Iwanickiej Przełęczy. Potem żółty do Schroniska pod Ornakiem i zielony przez Dolinę Kościeliską. Razem 26 km trasy i 2250 m w góre i w dół.

W sumie jest to najwyższy szczyt na którym byłem do tej pory, dodatkowo chyba jedyny na którym byłem sam :)

Zdjęcia są tutaj
,
Przebieg trasy na Everytrail jest tutaj.

Jeszcze jedno słowo o tempie. Czas przejścią od wejścia na czerwony szlak na Trzydniowiański przez Starorobociańki, Ornak do Iwanickiej przełęczy to wg mapy 390 minut czyli 6,5 godziny. Mi to zajęło 4 godziny i 34 minuty, przy czym w tym są wliczone dwie przerwy po 10 minut :) Nie wiedziałem, że mam całkiem dobrą kondycję :)

4 Comments :Tatry more...

Mogielica z Jurkowa

by Tomasz on sierpnia.10, 2010, under Wycieczki

Korzystając z ciągle ładnej pogody oraz braku kondycji towarzystwa :) udało się zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego zamiast innego szczytu :)

Przebieg trasy jest jak zwykle na everytrail.com, a zdjecia w moim albumie

.

Trasa jest lajtowa, jak zwykle w pętelkę – rozpoczyna się zielonym szlakem w Półrzekach, potem żółty do Mogielicy, zejście szlakiem niebieskim. Razem 15,5 km i 1080 m w góre i w dół. Większość czasu idzie się w lesie, więc nie ma specjalnych widoków. Dopiero dochodząc do Mogielicy na polanie można podziwiać panoramy Beskidu Wyspowego i w oddali Tatry oraz najeść się borówek do syta :)

Leave a Comment :Beskid wyspowy more...

Pierwszy zlot WPT – Nowe Miasto nad Pilicą

by Tomasz on lipca.25, 2010, under Motoryzacja, Wycieczki

W końcu mam chwilę, żeby napisać o pierwszym zlocie WPT, czyli Warsaw Pieniacz Team (geneza tej nazwy jest długa i skomplikowana … :) ), która odbyła się 23 lipca. Wyjazd składał się z trzech części – imprezy wieczornej, wyjazdu na tor oraz imprezy wieczornej numer 2 :) . Celem wyjazdu była integracja i szkolenie umiejętności i techniki jazdy samochodem.

Oczywiście w pierwszy dzień pomyliłem ośrodki i miejscowości, ale na szczęście po kilku perypetiach udało się dojechać. Piątkowa impreza wieczorna spokojna :) , wiadomo że musimy na następny dzień podjechać 50 km na tor, no może nie licząc może użycia Audi TT jako zestawu nagłaśniającego w środku parku.

W sobotę wyjazd na tor jakimiś dziwnym drogami, sam tor fajny urządzony na lotnisku w Nowym Mieście nad Pilicą, które wygląda tak i ma około 2,4 km prostej.

Oczywiście nie jeździliśmy po prostej, tylko po torze a właściwie dwóch trasach ułożonych z wykorzystaniem pachołków, jeden z przejazdów wygladał tak:

YouTube Preview Image

W poprawie błędów i poprawie czasów na torze pomagali nam zawodowcy :)

W sobotę druga impreza, niestety byłem wykończony i nie brałem w niej większego udziału, jednak zdążyłem zauważyć,  ze nieźle się rozkręciła, ale było kulturalnie ;)

Dzięki organizatorom za organizację  imprezy a wszystkim pozostałym za świetne towarzystwo :) Widzimy się znowu w październiku.

Leave a Comment :Leonclub.pl more...